poniedziałek, 25 stycznia 2016

Kartka z kalendarza



„Na gwoździu wbitym w futrynę drzwi wejściowych wisiała ozdobna tekturka z przecięciem, w którą wsuwało się tylną okładkę kalendarza. Każdy dzień miał swoją kartkę. Zrywanie kartki oznaczającej miniony dzień, podobnie jak nakręcenie zegara ściennego, było codziennym porannym rytuałem. Dziewczynka pytała wtedy, czyje są imieniny, o której wzeszło słońce i który dzień roku właśnie się rozpoczyna. Na odwrocie kartki zawsze znajdowała się jakaś ciekawa lub pożyteczna informacja, porada czy przepis kulinarny. Z dnia na dzień kalendarz chudł.”
Źródło: Małgorzata Gutowska Adamczyk:  Kalendarze. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2015.

Pamiętacie kalendarze w kuchniach naszych mam i babć? Takie ze zrywanymi kartkami i przepisami lub poradami po drugiej stronie? Takie kalendarze razem z „poradnikami młodej gospodyni” zastępowały wtedy blogi kulinarne i kosmetyczne z których teraz nasze pokolenie czerpie przepisy i porady.

Ale czy zakurzone przepisy z lat 80 mogą się sprawdzić w XXI wieku? Jako początkująca gospodyni postanowiłam dobrowolnie poddać się temu eksperymentowi i podzielić się jego wynikami z szerszym gronem odbiorców. Planuję przedstawiać wam oryginalną treść przepisów sprzed lat, pochodzących z kalendarzy i poradników dla gospodyń, oraz moje próby ich realizacji. Sprawdzimy czy w dobie ogólnodostępnych półproduktów przepisy z czasów naszych babć mają jeszcze zastosowanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz